Ta strona używa plików cookie. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej na ten temat. Zamknij

Czym jest SII?

Skocz do zawartości


Zdjęcie
- - - - -

Światełko w tunelu


  • Proszę się zalogować aby odpowiedzieć
37 odpowiedzi na ten temat

#21 Tadeusz Chrostek

Tadeusz Chrostek

    Drugi Warren Buffet

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 214 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Miejscowość:Katowice

Napisany 28 sierpień 2008 - 21:36

W ujęciu procentowych dynamik, PKB nominalne i PKB realne, oraz wynikająca z tego różnica , czyli deflator prezentuje
kolejny obrazek. Jutro kolejna, nowa porcja danych trafi na rynek. Wnioski ? pozostawiam w/g uznania, lub zachęcam do dyskusji.

Pozdrawiam

Załączone miniaturki

  • PKB.jpg

  • 0

#22 Tadeusz Chrostek

Tadeusz Chrostek

    Drugi Warren Buffet

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 214 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Miejscowość:Katowice

Napisany 1 wrzesień 2008 - 19:00

Witam,

Dane, dane i po danych. Tendencja ta sama, co od miesięcy, przynajmniej jak dla mnie. Pieniędzy ludziskom przybywa
firmy biednieją, PKB niby rośnie, ale w sumie .... spada. Fakt faktem, że dynamika tych wzrostów w ujęciach % spada.
Skoro na wykresach makro istotnych zmian tendencji nie widać to proponuje inne spojrzenie. Na zestawione razem
dynamiki, (czyli ujęcia %) indeksu Wig20 i PKB, tego normalnego publikowanego przez GUS, bez udziwnień :rolleyes: . Co by nie powiedzieć to wyraźnie widać jak sprawdza się teza o dyskontowaniu przez rynek przyszłych wydarzeń. Skala przesunięcia w czasie różna, ale na każdym zakręcie widoczna. Dodatkowo warto wziąć pod uwagę, że istnieje różnica
czasowa po między notowaniem rynku a publikacją danych, co daje dodatkowe dyskonto.

Załączone miniaturki

  • Wig20____PKB.jpg

  • 0

#23 Tadeusz Chrostek

Tadeusz Chrostek

    Drugi Warren Buffet

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 214 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Miejscowość:Katowice

Napisany 1 wrzesień 2008 - 19:37

Witam,
Tym razem dla odmiany pozwolę sobie nawiązać do tematu, który ostatnio był w czerwcu. Upłynęły kolejne tygodnie.
W odliczaniu kolejnych zniesień posunęliśmy się do przodu, a raczej do dołu. Można by powiedzieć (napisać) że zostały
osiągnięte "z góry upatrzone pozycje" :rolleyes: Warto również zwrócić uwagę czego technicznie bronimy na Wig20.
Takie wsparcie oraz co niektóre tuzy o wartości księgowej <1 to pokusa ;) , ale jeszcze nie dla mnie, a przy najmniej jak na dziś. Ale o roszady w części dłużnej to się pokuszę. Wiem że w dołek, czy szczyt nie trafię i z takich ambicji się wyleczyłem. Choć na upartego jest to do zrobienia, wystarczy zmienić interwał na wykresach i jest duże prawdopodobieństwo że na którymś da się dołek znaleźć, choć taki malutki dla poprawy własnego "ja" :rolleyes:
W załączeniu oba główne indeksy w ujęciach tygodniowych na tle zniesień o których było wcześniej.

Pozdrawiam

Załączone miniaturki

  • Wig20_zniesienia.jpg
  • Wig_zniesienia.jpg

  • 0

#24 Tadeusz Chrostek

Tadeusz Chrostek

    Drugi Warren Buffet

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 214 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Miejscowość:Katowice

Napisany 16 wrzesień 2008 - 19:08

Witam,

tytułowe "ratujmy, co się da", od miesięcy, niestety pozostaje w mocy :mellow: Pocieszeniem, że istotne strefy 2100
i 1800 pkt dla w20 są coraz bliżej i analogiczne dla głównego indeksu też, jak na wykresach zniesień w poprzednich postach.
Na najbliższym spotkaniu oddziału postaram się dokończyć rozpoczęte wątki aktualnej sytuacji i wycen przy pomocy
"kreskówek" czy exela, oby tylko warunki pozwoliły

Pozdrawiam
  • 0

#25 Michał Masłowski (SII)

Michał Masłowski (SII)

    Drugi Warren Buffet

  • Administrators
  • PipPipPipPipPipPip
  • 222 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Miejscowość:Wrocław

Napisany 16 wrzesień 2008 - 19:21

Witam serdecznie,

Wiem, że kupowanie przy takim rynku jak jest teraz to łapanie przysłowiowego nożna, ale ja mam wrażenie, że niektóre walory już na prawdę są tanie...

Michał Masłowski
  • 0

#26 Tadeusz Chrostek

Tadeusz Chrostek

    Drugi Warren Buffet

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 214 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Miejscowość:Katowice

Napisany 16 wrzesień 2008 - 19:47

Panie Michale, to nie jest odosobnione wrażenie, ale używając innego rynkowego powiedzenia - nigdy nie jest tak tanio,
by nie mogło być taniej, a jak będzie ?, to zobaczymy. Swoją drogą, co do noża :rolleyes: to jest paru gości, co je łapie,
w locie, bez robienia sobie krzywdy, widziałem na filmie :rolleyes: Przecież do wspomnianych stref już nie daleko, a i wcale tam nie musimy dojść, jak wspomniałem o tym ponad rok temu przyjacielowi to się uśmiechnął, a do wartości
którą wymieniłem ostatnio w sms-ie do niego to się wstydzę przyznać.

Pozdrawiam
  • 0

#27 Michał Masłowski (SII)

Michał Masłowski (SII)

    Drugi Warren Buffet

  • Administrators
  • PipPipPipPipPipPip
  • 222 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Miejscowość:Wrocław

Napisany 19 wrzesień 2008 - 21:20

Panie Tadeuszu,

No i co z tym światełkiem? Chyba jakby jaśniejsze? :) Wiem, ja też znam przysłowie o pewnym zwierzęciu co jak się go z dachu zrzuci to się odbije, ale takiej końcówki tygodnia chyba nikt się nie spodziewał.

Michał Masłowski
  • 0

#28 Tadeusz Chrostek

Tadeusz Chrostek

    Drugi Warren Buffet

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 214 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Miejscowość:Katowice

Napisany 19 wrzesień 2008 - 22:36

:rolleyes: odbije, pod warunkiem że to zwierzę zrzucamy zdechłe. Światełko rozbłysło jaśniej, widać to wyraźnie
głównie chyba dla tego że niebo strasznie zachmurzone i tak jak by pochmurno nawet w biały dzień. Miejmy nadzieję
że w tej latarce to baterie oryginalne duracel extra power, bo jak tylko jakieś tanie z targowiska to może być znów beret.
Podobną świecę tygodniową już mieliśmy, obecna to ca. 8.46% rozpiętości, poprzednia była większa 10.88 % z 25.I br -
poprawiła sytuację na chwilę. Kolejne analogiczne przykłady przytoczył bym z ... 16.III.2001 i 6.IV.2001. Na pewno
można przytoczyć co najmniej tyle samo przykładów na przeciwne tezy. To właśnie cała filozofia AT w połączeniu z behawioralnymi. Dlaczego ta a nie inna świeca ma być "tą". Po fakcie wiadomo i wygląda na proste. Sytuacją nie jestem zaskoczony, nie robię założeń na tak krótki okres, kiedyś tak, teraz nie.

Pozdrawiam
  • 0

#29 Tadeusz Chrostek

Tadeusz Chrostek

    Drugi Warren Buffet

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 214 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Miejscowość:Katowice

Napisany 22 listopad 2008 - 17:26

Po dwóch miesiącach, możemy powiedzieć że to jednak nie była "ta" świeca. Wtedy kończyliśmy tydzień na 2433 dla W20
a obecny jednak trochę niżej . . . po 1586 po drodze było widać < jak 1500. Wynika z tego że baterie jednak nie były oryginalne i światełko błysło na chwilę :rolleyes:
Tu raczej baterie, czy inne podobne akumulatorki nie wystarczą, nadchodzi czas na reformę w zarządzaniu energią.
Teraz w modzie może być energia słoneczna i strefa równikowa tam świeci najmocniej i najdłużej. :rolleyes:

Pozdrawiam
  • 0

#30 Tadeusz Chrostek

Tadeusz Chrostek

    Drugi Warren Buffet

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 214 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Miejscowość:Katowice

Napisany 25 listopad 2008 - 23:21

Po przerwie kolejne fotki, aktualnej sytuacji. Osiągneliśmy kolejne wspominane wcześniej strefy. Czy to koniec wędrówki
na południe ?. W historii naszych indeksów w podobnej sytuacji w 2 na 3 sytuacjach tak. Jak będzie teraz?. Na obecną chwilę ja jeszcze czekam.

Pozdrawiam

Załączone miniaturki

  • W20.jpg
  • Wig.jpg

  • 0

#31 Tadeusz Chrostek

Tadeusz Chrostek

    Drugi Warren Buffet

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 214 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Miejscowość:Katowice

Napisany 13 grudzień 2008 - 20:46

Witam,

Zmiany w przebudowie forum, jakie ostatnio miały miejsce spowodowały inną prezentację postów, widać pierwszy i ostatni.
Przyczyniło sie to do tego, że wyraźnie i dobitnie zobaczyłem jak post początkujący wątek jest nadal aktualny mimo upływu już po nad roku.
W poprzednim poście używając określenia "nadal czekam" odniosłem sie do skrótu myślowego, który po części odnosi
się do kontekstu całego tematu i podobnych na forum. Doprecyzowując chodziło mi o czekanie w stosunku
do rynku akcji, czy też części portfela, w której miejsce zajmują akcje.

Pozdrawiam
  • 0

#32 Tadeusz Chrostek

Tadeusz Chrostek

    Drugi Warren Buffet

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 214 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Miejscowość:Katowice

Napisany 7 luty 2009 - 16:18

Witam,

W sierpniu ubiegłego roku, kiedy to główny indeks oscylował jeszcze w okolicach 2600 pkt. miałem spore wątpliwości by przyznać się szerszemu gronu osób ( http://forum.sii.org...s...dpost&p=790 )
do wartości, jakie od dłuższego czasu chodziły mi po głowie. Wspomniałem o tych wartościach znajomym w trakcie konferencji zorganizowanej przez oddział krakowski, zeszłej jesieni.:rolleyes: . Skutek był taki, że musiałem sam w koncie siedzieć :( . Od tego czasu sporo się zmieniło, towarzysko i na rynku B) . Wartości, jakie padały nie są już dziwne a i od tego momentu już w wielu miejscach były wymieniane. Dziś przyznam się spokojnie, że chodziło mi wtedy o wartość 1200 pkt dla w20 . Spokojnie bez zbytniego wpływania na czyjeś emocje. Obecnie wartość taka to nie szok a właściwie mieści sie w zasięgu odchylenia standardowego + szczypta strachu.
Główny indeks (obserwowany przez większość) w ujęciu tygodniowym na wykresie świecowym, walczy o utrzymanie minimów z X 08r, gdy pozostałe indeksy poziom ten pokonały. Przypomina sie analogiczna historia z walki o szczyt lipcowy 07r, kiedy to w20 kolejny raz atakował na koniec października 07 poziom 4000, tym czasem pozostałe indeksy już odjechały. Załączam kolejne fotki - gdzie jesteśmy, czego broni rynek. To są ujęcia wykresów świecowych, tygodniowych w skali logarytmicznej.

Pozdrawiam

Załączone miniaturki

  • W20.jpg
  • wig_1.jpg
  • wig_II.jpg
  • mwig.jpg
  • swig.jpg

  • 0

#33 Tadeusz Chrostek

Tadeusz Chrostek

    Drugi Warren Buffet

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 214 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Miejscowość:Katowice

Napisany 19 luty 2009 - 11:29

Witam serdecznie,

Wczoraj rynek ładnie rozładował swe emocje :rolleyes: , tak jedna jak i druga strona grających- niedźwiedzi i byków. Prócz zwolenników gry z trendem, czy d. traderów są jeszcze dwie pozostałe strony tej zabawy – pośrednicy czerpiący z obrotu i zawieranych transakcji jak i zasadnicza grupa tej magicznej zabawy – czyli biorcy kapitału :( którzy też nazywają się inwestorami, dla których ten biznes zwany inwestycją jest. . . . działalnością finansową. Rozważając swoje technika, dyskusje i polemiki na temat analizy technicznej, analizy fundamentalnej a wśród tego psychologii rynku , czy też psychologii oddzielnie w połączeniu z socjologią określonej społeczności ujętą w analizę behawioralną nie znajduję bardzo istotnej sprawy. Sprawy która moim zdaniem jest pomijana będąc jednocześnie bardzo istotną. To co mam na uwadze kryje się pod pojęciem finansów corporacyjnych .
Ale zasadniczo nie o tym chciałem w tej chwili napisać i nie po to zrobiłem przerwę w pracy.
Nie da się wykluczyć że wczorajsze niskie notowania indeksów, osiągające nowe minima
to były „te” najwłaściwsze do podbierania aktywów, że ukształtowana świeca to dzień odwrotu , że zrealizowaliśmy zakres wybicia ( to okazja do zamknięcia krótkich, czy zabezpieczeń) i można wymieniać kolejne „za” ale też i w tych emocjach warto pamiętać że wcześniej przebiliśmy kolejne wsparcia, że cofnięcie może być tylko ruchem powrotnym, że nigdy nie jest tak tanio by nie mogło być taniej. Większość tzw. trupów z szaf powypadała, trwają sekcje zwłok i spekulacje nad wynikami :) . W dołkach koniunkturalnych rynek szybciej dyskontuje realną gospodarkę. To wszystko prawda. Ale prawdą jest również to że bessa nie została zanegowana. I tak jak w trendzie wzrostowym mamy co jakiś czas nowe rekordy wycen i notowań aktywów a każdy nowy rekord indeksu nie jest szczytem hossy. Tak samo w trendzie spadkowym każde nowe minimum nie oznacza końca spadków. Tych nowych minimów na przestrzeni ostatniego 1,5 roku trochę było.
To czy zbierać przeceniony rynek powinno (by nie użyć musi) być wynikiem odpowiedzią na więcej pytań które należy sobie postawić i to każdy inwestora z osobna. Na więcej pytań niż kształt świecy linia wsparcia i oporu, czy informacja w TV

http://forum.sii.org...s...dpost&p=794

Proszę wybaczyć że częściowo się powtórzyłem, ale mam ku temu istotny powód

Pozdrawiam
  • 0

#34 Tadeusz Chrostek

Tadeusz Chrostek

    Drugi Warren Buffet

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 214 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Miejscowość:Katowice

Napisany 5 kwiecień 2009 - 22:42

Witam,
Rynek GPW od swych minimów, razem z innymi giełdami spektakularnie się odbił. Tym razem wyżej niż przysłowiowe „zdechłe zwierze”. Poprzednio zachęcałem do postawienia sobie pytań i udzielenia na nie odpowiedzi nim zaczniemy zbierać przeceniony rynek. Dla tych, którzy jeszcze nie zdefiniowali podstawowych pytań proponuje poniższe. Kolejność jest zupełnie przypadkowa, proponuje potraktować je łącznie.
- Wiek inwestora i wynikający z tego możliwy horyzont inwestycyjny.
- Własna wiedza o rynku finansowym i doświadczenie.
- Jaki jest podstawowy cel inwestycji.
- Jaki przyjmiemy horyzont inwestycji, i co następnie mamy zamiar zrobić z tymi środkami po zakończeniu
tej inwestycji.
- Osobista skłonność do ryzyka, jak będziemy się zachowywać wobec własnej
inwestycji, jakie będą nasze odczucia i reakcje za równo przy wzroście wartości inwestycji jak i przy ich
spadku czy też stratach
- Analiza własnych przychodów i oszczędności oraz jakie są alternatywne rozwiązania
- Ile możesz poświęcić czasu na analizowanie i zbieranie informacji – dziennie/tygodniowo czy
też miesięcznie.
- Jaką wartość środków chcemy przeznaczyć w stosunku do całości aktywów/pasywów
- Jaka będzie szacowana wartość i płynność naszych aktywów/pasywów w ewentualnym kryzysie.
- Ile zajmie nam czasu odbudowa środków przeznaczonych na inwestycje w przypadku ich utraty

Postawione pytania maja charakter bardzo ogólny, są raczej inspiracja do rozpoczęcia poszukiwań odpowiedzi na zagadnienia, które kryje wnętrze każdego z tych pytań. Próba dogłębnego odpowiedzenia sobie na zagadnienia ogólne zmusi nas do przeprowadzenia głębszej analizy a co za tym idzie w wielu wypadkach w pierwszej kolejności do pogłębienia wiedzy, by móc udzielić sobie odpowiedzi. I to nie zależnie czy uważamy siebie za inwestorów czy zamierzamy powierzyć środki do inwestowania. Powierzając środki innym też jesteśmy inwestorami i takie postępowanie wcale nie zwalnia nas z dokonania analizy podstawowych parametrów naszych własnych finansów, za tą część ponosimy odpowiedzialność sami. Nie zależnie od tego czy analizujemy sami czy sięgamy po wsparcie innych ostateczna decyzja należy do nas, tak jak i to: co i w jakim zakresie oraz na jakich warunkach powierzymy innym, czy też możemy powierzyć innym.
:) Jeżeli nam coś nie odpowiada, nie rozumiemy, nie jesteśmy przekonani – lepiej nie zyskać niż stracić.
:) Jeżeli zaś mamy problem z wyborem odpowiedzi słowem decyzją, a do tego mamy wybór alternatywny to bardzo dobrze, – bo to znaczy, że mamy problem, jest to problem ale społeczeństwa bogatego :rolleyes:

Pozdrawiam
  • 0

#35 Tadeusz Chrostek

Tadeusz Chrostek

    Drugi Warren Buffet

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 214 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Miejscowość:Katowice

Napisany 20 kwiecień 2009 - 20:31

Witam,
Dokonując analizy na potrzeby własnych inwestycji i tym samym finansów, często sięgamy po wsparcie innych, po opinię innych. Część posiłkuje się ogólną opinią znajomych, inni sięgają po medialne nagłówki, plotki i fakty. Część sięga po opinie doradców. Szczególnie mam tu na uwadze potoczne rozumienie tego wyrażenia. Warto w tedy postawić sobie pytanie:
Czy to nasz doradca?
Niezależny doradca – to jaki?, wg mnie to pojęcie względne. Jeżeli nie jest filantropem to jest zależny. Pozostaje tylko pytanie, od kogo a właściwie, od czego i w jakim stopniu. Upraszczając problem zależności i stopień tych złożoności, najlepiej, gdy by doradca był zależny od nas, mam tu na uwadze zależność od inwestora. Za nim sami staniemy się doradcą dla samego siebie musimy przejść złożoną drogę edukacji i praktyki. Drogę, która wielokrotnie zweryfikuje nasze wyobrażenia i oczekiwania, drogę, która zweryfikuje naszą wiedzę, umiejętności i predyspozycje, drogę, która pozwoli wypracować nasz własny styl. Styl zgodny i harmoniczny z naszymi preferencjami i możliwościami. I tutaj pojawia się problem, jak uzależnić doradcę. Za pewne sposobów jest wiele. Nim jednak znajdziemy ten właściwy dla nas samych, proponuję się zastanowić nad kilkoma przypadkami. Czy owiana już legendą pani z okienka banku, polecająca fundusze jest naszym doradcą? Czy tzw. niezależny doradca, dopasowujący produkt finansowy do naszych potrzeb z szerokiej gamy tego, czym dysponuje, jest naszym doradcą. Czy reprezentująca(y) określoną grupę X, Y czy Z modnie i biznesowo ubrana osoba, umawiająca się z nami na spotkanie jest naszym doradcą. Zastanówmy się nim podejmiemy decyzję, czy to są nasi doradcy, a może filantropi, może wolontariusze, którym brak skłonności do ryzyka nie pozwala jechać z konwojem czerwonego krzyża, szpital geriatryczny też jakoś nie pasuje a bardziej ciekawe praktyki już zajęte. Sądzę, że nic z tego, to nie są nasi doradcy, to są sprzedawcy. Pracownicy lub współpracownicy określonych firm z określonymi powiązaniami, z wyboru lub życiowego przypadku, po prostu na drodze swojego życia. I nic w tym nie ma złego, bo w zdecydowanej części to osoby z odpowiednim zasobem wiedzy w zakresie zadań, które są przed nimi stawiane. Tylko trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, przez kogo te zadania stawiane. Musimy sobie odpowiedzieć na pytanie czy to nasz doradca czy czyjś sprzedawca. Czy jesteśmy kupującym czy inwestorem? :)
Pozdrawiam.
  • 0

#36 Tomasz Bujak

Tomasz Bujak

    Rekin giełdowy

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 115 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Miejscowość:warszawa

Napisany 21 kwiecień 2009 - 1:37

na wiosne 2007 moj indywidualny opiekun w DM doradził mi 3 spólki z ktorych jedna dopiero co sprzedałem, drugą sprzedałem rok wczesniej a trzecią miałem ze 3 lata wcześniej lata wcześniej. Wszystkie więc znałem ... i nie skorzystałem z jego rad. Zadna z tych spólek po naszym spotkaniu juz nie urosła pomimo że wzrosty trwały jescze kilka miesięcy. Cz moj rozmóca to doradca, sprzedawca... czy może dyletant ?... zawodowo kierownik tego niemałego poku!
  • 0

#37 Tadeusz Chrostek

Tadeusz Chrostek

    Drugi Warren Buffet

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 214 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Miejscowość:Katowice

Napisany 21 kwiecień 2009 - 8:50

Witam Tomku,
Dziękuję bardzo za dołączenie. Nie chciałem w swoim tekście być tak bezpośrednim w przykładach i wchodzić w zakres działu interwencji(sii), :rolleyes: Trudno mi też powiedzieć, jakie uprawnienia zawodowe ma przykładowa osoba, by jednoznacznie określić czy to tylko sprzedawca czy dyletant. Czy może to problem komunikacji Przed takim osądem trzeba popatrzeć na całość sprawy, która jest bardziej złożona i ujmę to tak: z trzech spółek portfela nie zbudujesz. Solidnego portfela, Jeśli jednak te spółki były elementem bardziej złożonego portfela, to jest to tylko jego element i wiele zależy od wagi, jaką te składowe stanowiły w całości. Pozostałe elementy to Twoja skłonność do ryzyka, oczekiwana stopa zwrotu i co istotne to możliwa do osiągnięcia stopa zwrotu z danego rynku w danym czasie. Z koniem nie warto sie kopać. Wybiórcze traktowanie pojedynczych spółek to medialne marzenie o ponad przeciętnych stopach zwrotu i bajki opisywane w literaturze oparte na jednostkowych przypadkach. Nie zaprzeczę bardzo miło jest uczestniczyć w takim przypadku B), jeśli jeszcze w długiej perspektywie wypadnie tak, że uda sie to powtórzyć to już super, ale to są jednostki z całej puli zdarzeń. Czy na pewno był to Twój "doradca”, kto mu płacił?

Pozdrawiam
  • 0

#38 Tadeusz Chrostek

Tadeusz Chrostek

    Drugi Warren Buffet

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 214 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Miejscowość:Katowice

Napisany 7 maj 2009 - 17:54

Jasiu jedz, będziesz rósł – mamusiu, ale ja niechęcę być Rus :rolleyes: . Zdecydowanie lepiej te słowa brzmią opowiedziane gwarą, niż jako tekst pisany.
Co ma piernik do wiatraka ?
W czasach rozwiniętego stanu hossy – jeszcze tej poprzedniej z szczytem w 2000r., w chodzę za bieżącymi sprawami do „swojego” oddziału banku. Po załatwieniu sprawy i grzecznościowych zwrotach, szef oddziału przedstawia mi propozycję, oczywiście nie zwykle atrakcyjną, kwitując –panie zrób pan jak panu proponuję, dobrze pan na tym wyjdzie i będziesz pan VIP – ja na to bez dłuższego namysłu odpowiadam – fajna sprawa problem w tym, że ja nie chcę być VIP?!. Musze przyznać, że gość był na poziomie, przyjął odpowiedź z miną profesjonalisty. Później jeszcze kilka razy przedstawiał mi produkty, ale dosłownie tylko przedstawiał bez rozwijania wizji, czy nacisków oczywiście za moja wcześniejszą zgodą, bo, dla czego miał bym się nie interesować.
Czas mijał, oblecieliśmy bessę, dołek, weszli w fazę wzrostów i znów nadszedł czas rozwiniętej hossy - kolejnej. W moim oddziale mojego szefa już nie było, był za to nowy zespół. I co? A no zabawa zaczęła się od nowa, tyle tylko, że z upływem czasu naciski narastały i drobne wykręty nie wystarczały. Można by rzec nowe czasy, nowa mentalność, choć podejrzewam, że pewne znaczenie ma i płeć. Kobiety szczególnie młode w nowym pokoleniu nie lubią jak im się odmawia, zdecydowanie wolą sytuacje odwrotne. Chyba mylą pracę z życiem osobistym.
Zwykła odmowa, wykręty i tłumaczenia nie były wystarczające do okazania braku zainteresowania, a to inwestycjami w kraju, to znów za oceanem, a za chwilę w Azji, to tu to tam w zależności, co było na tapecie. Skoro tak, postanowiłem się poddać fali przypływu. Za którymś podejściem postąpiłem odwrotnie, wyraziłem zainteresowanie i.. zaczęło się, pół godziny, godzina, dwie. Pani proponuje ja pytam, Pani odpowiada, proponuje, ja pytam, Pani dzwoni za dodatkowymi informacjami odpowiada, ja pytam…..Po dwóch godzinach wypisujemy papiery, kupuje wszystko, za wszystko. Sprawy wyglądają miodzie, dziś papiery, dziś kasa, jutro jestem bogaty. Przed podpisaniem dokumentów zadaje ostatnie pytanie, – ale czasami jest bessa i rynek spada – no tak, tak bywa, A jak za miesiąc, czy dwa nadejdzie bessa, to mnie uprzedzicie bym zmienił alokacje?. I tu już bez telefonu do przyjaciela, ale za to z takim samym przekonaniem pada odpowiedź „NIE, to jest nie możliwe, nikt takiej informacji panu nie udzieli.”. Strasznie się zmartwiłem, w tej sytuacji zrezygnowałem z zakupu.
Od tego zdarzenia sporo upłynęło czasu, ale chyba nadal jestem zaznaczony w systemie na czerwono lub podkreśleniem.
Można by wybudować taką przesłankę. Pracownik operacyjny, mający dostęp do rachunku klienta i tym samym historii, oznacza, że zna sytuację klienta. Jeżeli na tej podstawie proponuje produkt to wchodzi w zakres doradztwa. Na takie postępowanie trzeba mieć zgodę. Czy w tym wypadku istniał łańcuch pełnomocnictw, może? Może tak, może nie. Klienci o to nie pytają, bo przecież i tak nie wiedzą. Przecież nie tylko klienci.
Czytania uczymy się we wczesnym etapie edukacji, ale czytania z zrozumieniem całe życie.
Parę razy kota w worku kupiłem, dziś się z tych historii śmieję. Koty wypuściłem bo nie były rasowe. Teraz jak mi się taki mało trafiony zakup przydarzy to podziwiam swoją naiwność. Błędy popełniamy ciągle, rzecz w tym by nie popełniać w koło tych samych, uczmy się na błędach. Najlepiej na swoich choć najtaniej na cudzych. :)
Pozdrawiam
  • 0